Nadszedł czas aby pożegnać się z latem, pożegnać słoneczko, długie dni, grille na dworku i pikniki w parku. Po południu jeszcze nie widać tej różnicy, ale rano, kiedy wstajemy o 7 jest jeszcze szarawo. Codziennie rano ubywa nam 15 minut dnia, za miesiąc będzie już ciemno. Nasze tegoroczne lato było wspaniałe. Trzeba przyznać, że pogoda dopisała, mieliśmy o wiele więcej czasu na rekreację i wypoczynek niż kiedykolwiek od kiedy mamy Helę. Wszystko to dzięki wspaniałym ludziom, którzy nam tu pomagają.
A oto nasze letnie wspomnienia.
Piknik przy wodospadzie Faxi. Było ciepło, miło, mama i tata z nami...
Niektórzy popijali herbatkę dosłownie na łonie natury...

Geysir odwiedzamy w każde lato, za każdym razem z innymi gośćmi. Tego lata byli to Mirek i Wanda.

To pisklę fulmara spotkaliśmy na polnej drodze. Paweł chciał je zgonić na bok, aby go nie rozjechać, a wtedy "milutkie" pisklę zaczęło pluć jakąś białą cieczą!!! Potem jednak ustąpiło z drogi.
Paweł, jak zwykle musiał zapoznać się z napotkanymi końmi. Pasły się na łące w Husafell gdzie spędziliśmy bardzo miłą niedzielę.
Latem często chodzimy do ogrodu botanicznego. Jest to doskonałe miejsce na piknik i zabawę!

Paweł w każdy poniedziałek wieczorem gra w piłkę nożną. Najczęściej musi trochę poczekać aż kolega po niego przyjedzie, więc czyta wiadomości. Chustka to moja sprawka (nawet nie zauważył kiedy mu ją założyłam).

Na jednej z wycieczek kupiliśmy świeże pomidorki prosto ze szklarni ogrzewanej wodą z najpotężniejszego geotermicznego źródła islandzkiego - Deildartunguhver.

Pewnego wieczoru wracałam z apteki. Na szczęście miałam aparat. Był to jeden z najpiękniejszych zachodów słońca tego lata.

Inny piękny zachód słońca na plaży w Seltjarnarnes.

Wszyscy lubimy spacerki po plaży. Helenka też.

Tego lata było wszędzie wyjątkowo dużo jagód. Można się było nimi delektować na każdym kroku!!!

Dla mnie było to pierwsze lato od urodzenia Heli, kiedy mogłam, sobie trochę odpocząć.

Pod koniec sierpnia poraz pierwszy widzieliśmy spęd owiec. Przebywają całe lato w górach, a jesienią farmerzy zapędzają je z gór do zagrody.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz