piątek, 26 grudnia 2008

Gwiazdka w Lyngás

Co roku kilka dni przed Bożym Narodzeniem mamy świąteczny bal w Lyngas. Wszystko jest pięknie udekorowane, jest orkiestra grająca kolędy, przy których dzieci tańczą wokół choinki. Potem przychodzą Mikołaje i rozdają dzieciom prezenty, a na koniec wszyscy rozchodzą się do swoich klas aby posiedzieć, podjeść smakołyki przygotowane przez Kristianę, znakomitą kucharkę. Lyngas, to wspaniale miejsce, znamy większość osób i czujemy się tam prawie jak w domu.Pięknie udekorowany korytarz.


Orkiestra przygrywała do tańca.

Oto Agga, pani, która zajmuje się Helenką popołudniami.
Wiktor miał okazję pogadać ze starym dobrym znajomym.
Dla Heli najważniejsze u Mikołajów były brody, za które zawzięcie ciągnęła.

Wiktor zachowywał się jak wzorowy brat, tańczył z Helusią dookoła choinki.

Po tańcach można było sobie podjeść. Powyżej, islandzkie ciasto chlebowe.

Dla Wiktora najfajniejsze było leżenie na łóżku wodnym pod stosem poduszek.

poniedziałek, 22 grudnia 2008

1000 świątecznych lampek

Przedświąteczny zamęt ma sobie coś wyjątkowego, według mnie nie ma innego tak zwariowanego okresu w roku. My oczywiście dajemy się ponieść ogólnemu trendowi, przynajmniej czasami, bo przecież nie ma co udawać... kochamy Boże Narodzenie. Islandczycy mają szczególny odjazd na punkcie świąt, bo podczas długiej zimy święta przynoszą one otuchę, rodzinną atmosferę, są odskocznią od wpędzającej często w depresję ciemności. Całe miasto tonie w bożonarodzeniowych dekoracjach i światełkach, jest pięknie.
Nasz dom też jest ładnie udekorowany. Helenka uwielbia patrzeć na świąteczne lampki, nieraz nawet przy nich zasypia...

niedziela, 21 grudnia 2008

Pada śnieg, puszysty śnieg...

Od dwóch tygodni codziennie pada śnieg. Wiem, wiem, to przecież Islandia. Ale nawet tuaj zimy bywają szare. Poprzednie Boże Narodzenie było wspaniałe, nastrojowe, bo padał śnieg. W tym roku codziennie rano musimy odkopywać samochód spod zwałów śniegu. Jest pięknie, świątecznie... Mam nadzieję, że nie stopnieje w dzień przed wigilią...

Piparkökur

Piparkökur to w dosłownym tłumaczeniu "pieprzowe ciastka", a są to po prostu pierniki. Jest to inny rodzaj pierników niż nasze toruńskie, islandzkie są twarde i bardzo kruche. Je się je przez cały rok, ale najbardziej popularne są w okresie świątecznym. Co roku szkoła Wiktora - Landakotsskóli organizuje rodzinny wieczorek pieczenia pierniczków. Najpierw trzeba było rozwałkować ciasto, musi być bardzo cienkie.Potem można wycinać z ciasta różne kształty. Wiktorowi i Hermannowi szło bardzo dobrze.Następnie układaliśmy ciasteczka na pergaminie i do pieca!
Na koniec ozdobiliśmy ciasteczka lukrem i gotowe!

poniedziałek, 24 listopada 2008

Egzaminy

No i nastała ta straszna chwila... W czwartek pierwszy egzamin z fonetyki... potem jeszcze cztery, ostatni 11. grudnia. W ubiegłym tygodniu uczyłam się z koleżankami. Fajnie było, ale jak to baby, połowę czasu przepuściłyśmy na pogaduszki, haha!Mila w trakcie odrabiania pracy domowej.
Moje nowe koleżanki: Salika z Tajlandii i Mila z Ukrainy.Salika ugotowała nam pyszną tajlandzką potrawę na lunch. Za każdym razem wychodzę od niej przejedzona!A to detal pięknego obrazu, który wisi na ścianie w salonie Saliki. Bardzo mi się podoba.

niedziela, 23 listopada 2008

Break Jam

Wiktorowi idzie coraz lepiej w szkole tańca i w ten weekend tancerze break mieli Break Jam, czyli party i zawody taneczne. W breaku zupełnie nie liczy się wiek, ale umiejętności, czyli szybkość, płynność ruchów i figury taneczne. Wiktor zna już podstawowe kroki, teraz pracuje nad figurami takimi jak stanie i obroty na głowie, chodzenie na rękach, różne figury wymagające większego treningu siłowego i praktyki. Widać, że taniec go wciągnął i chce kontynuować i być coraz lepszym.



Tak Wiktor tańczył w sobotę wieczorem przed konkursem.


Wszyscy tancerze stoją w kręgu i dopingują się nawzajem, kiedy każdy z nich po kolei tańczy na środku. Po prawej stronie zdjęcia w zielonej czapce stoi Natasha, ich instruktorka. Lisa, moja przyjaciółka wczoraj zrobiła mu "cornrows", raperskie warkoczyki.



A tak tańczył na konkursie. W breaku taniec to "battle" czyli "bitwa". Ten kto jest lepszy pokonuje przeciwnika i przechodzi dalej.

Natasha wręcza Wiktorowi medal i dyplom.

A to już po konkursie, dumny Wiktor ze swoimi trofeami.

sobota, 15 listopada 2008

9 urodziny Wiktora

Wczoraj wieczorem mieliśmy w domu przyjęcie z okazji 9 urodzin Wiktora. Przyszły prawie wszystkie dzieci z klasy, oprócz trojga.

Stół oczekujący na małych gości.
Mistrz Yoda zrobiony z balonów! Zrobił go David, nasz kolega, który przyszedł wczoraj pomóc nam w organizacji urodzin.
David jest rysownikiem i na prezent dla Wiktora narysował jego portret jako rycerza Jedi (Gwiezdne Wojny). A ja nie rysuję aż tak dobrze, więc upiekłam ciasto. jest to planeta Mustafar z III części Gwiezdnych Wojen, na której wydarzyła się decydująca walka pomiędzy Obim Wan Kenobim i Anakinem Skywalkerem.
A to jest właśnie ten rycerz Jedi, Wiktor Skywalker.

Potem była bitwa. Wszyscy mieli miecze z balonów. Czułam się prawie jak na wojnie.

Potem była gra Twister...

... a następnie pizza i gofry. Od lewej w dół i dookoła: Nasti, Valgerdur, Aaron, Lilja, Olli, Pablo, Wiktor i Rafał.Nasti, Wiktor, Rafał i Pablo. Zgodnie z islandzkim zwyczajem, Wiktor musiał najpierw przeczytać wszystkie kartki urodzinowe, a potem dopiero mógł otworzyć prezenty.

niedziela, 26 października 2008

Kariera Helusi

Nasza kochana Helcia podoba się ludziom, wcale im się z resztą nie dziwię, bo jest taka śliczna!!! Zdjęcie poniżej zostało zrobione w domu zastępczym Alfaland, do którego Helcia chodzi dwa razy w miesiącu. Jest to specjalna instytucja finansowana przez urząd miasta, stworzona 25 lat temu przez kilka terapeutek, które nadal tam pracują. Jest to dom, w którym dzieci specjalnej troski mogą spędzać kilka dni w miesiącu, a rodzicie mogą sobie wtedy odpocząć. Wygląda to jak normalny dom i najwięcej jest tam 6 dzieci na raz i 5 nauczycielek. Ostatnio zorganizowano konferencję takich instytucji w Kopenhadze, gdzie prezentowano również wystawę zdjęć. Pani dyrektor Alfaland zapytała nas o pozwolenie wystawienia tego oto zdjęcia i oczywiście się zgodziliśmy. Nasz aniołek na wystawie!!! Kilka tygodni potem skontaktowała się ze mną pani dyrektor przedszkola do którego chodzi Hela, bo fundacja, która wspiera to przedszkole organizuje loterię i z 20 zdjęć różnych dzieci wybrane zostało to zdjęcie Heli na los loteryjny. Wydrukowano 20 000 losów na których jest nasza Helcia malująca obrazek paluszkami.

Ostatni mecz sezonu

Jak niektórzy z Was wiedzą, mieszkamy 150 m od stadionu narodowego Laugardalsvollur. Kiedy grają mecz słyszymy okrzyki i śpiewających kibiców. Ostatnio Islandia grała z Macedonią w eliminacjach do mistrzostw świata i chłopcy byli na tym meczu. Islandia wygrała 1:0 !!!


Gorąca rzeka

Dwa tygodnie temu w niedzielę razem z kilkoma znajomymi wybraliśmy się na kilkugodzinny wypad w góry w okolice Hveragerdi (50 km od Reykjaviku). Jest to rejon bardzo aktywny sejsmicznie, znajduje się tam bardzo dużo gorących źrodeł. Miejscowość ta jest również znana ze znajdujących się tam szklarni w których hoduje się większość warzyw przez cały rok.
My wybraliśmy się w góry i po około godzinie w miarę łatwego szlaku dotarliśmy do pięknej doliny. Przecinają ją dwa nieduże strumienie -jeden zimny, a drugi gorący. Jest to wspaniałe miejsce na relaks, dookoła są piękne góry, dużo śniegu a my w ciepłej wodzie. Po kąpieli trzeba się tylko szybko ubrać i od razu iść aby się nie wychłodzić.

środa, 15 października 2008

Helenkowa wyprawa do zoo

Kilka dni temu dostałam płytkę z przedszkola ze zdjęciami Helenki z lata. Trochę chorowała, ale mimo wszystko lato było fajne i lepsze niż poprzednie. Helenka odryła wiele nowych rzeczy i miejsc.

Wycieczka do zoo. Panie z dziećmi. Hela w pomarańczowej bluzie z przodu.

Dzieci spędziły w zoo kilka godzin w piękny letni dzień lipcowy.

Helusia miała okazję zobaczyć z bliska duże i małe świnki.

Konik był bardzo przyjazny.

Były nawet lody...... i karuzela!!!Heli bardzo podobało się skakanie na trampolinie.

Po tak intensywnych wrażeniach nadszedł czas na drzemkę.