piątek, 25 lipca 2008

The best of Hela

Ólöf i inne panie w przedszkolu robią dzieciom dużo zdjęć. Wybrałam najlepsze zdjęcia wiosenne i letnie.

Zabawa piaskiem, Hela trochę boi się go dotykać. Jest to spowodowane nadwrażliwością skóry, dlatego poznawanie różnorodnych tekstur to wskazana terapia.

Plastelina, to kołejna tekstura, której Hela się trochę boi .

Uwielbia robić minki i uśmiechać się do lustra!

W przypadku lekkiego zakłopotania zawsze można zmarszczyć nosek.


Basen z piłkami. Na początku był postrachem Heli, teraz jest świetną zabawą!

Był okres kilku tygodni kiedy sama siadała, niestety teraz już nie chce. Może dlatego, że Freyja (fizjoterapeutka) jest na wakacjach?

Hela grzecznie oczekuje na zabawki.

Hela i Aron grają na gitarze.

Katrin, jak widać, to jedna z najlepszych koleżanek.

Przytulanki z Rakel.Fajnie jest chodzić na basen z Ólöf.

środa, 16 lipca 2008

Superwycieczka cz.1

Od niedawna Helenka chodzi do domu zastępczego Álfaland, będzie tam spędzać kilka dni w miesiącu, co pozwoli nam odpocząć, a jej daje okazję poznania nowych dzieci. W tym tygodniu Hela poszła tam pierwszy raz i została na 2 dni. My, korzystając z okazji czmychnęliśmy na południe wyspy, na wycieczkę, którą planowaliśmy od dawna.

Wyjechaliśmy po południu, a wieczorem dotarliśmy do Kross, farmy na której mieszka nasza koleżanka. Tam spędziliśmy noc. Dawno już nie byłam w tak odizolowanym od świata miejscu. O tym miejscu zdecydowanie można powiedzieć "tam, gdzie wrony zawracają". Od głównej trasy jedzie się tam przez pola 20 minut, dojeżdża się do farmy i tam kończy się droga. Dookoła tylko łąki, konie i krowy. Aby dotrzeć do oceanu trzeba by iść około 3 km przez łąki i piachy. Jest stamtąd piękny widok na Vestmanneyjar - najbardziej znane i malownicze wyspy Islandii.

Kościół i farma w Kross.
Przestrzeń, dużo przestrzeni...
Konie pasące się w cieniu wulkanu - w tle Vesmanneyjar.Rano opuściliśmy farmę i udaliśmy się wzdłuż wybrzeża na wschód.

Seljalandsfoss. Wodospad, pod którym można przejść.

Paweł i Wiktor na ścieżce pod wodospadem.
Widok zza wodospadu.



A to zdjęcie zrobił mi mój kochany syn.

Farma w cieniu lodowca Eyjafjallajökull. A to inna farma w cieniu wielkiej góry.

Wodospad Skogafoss, jeden z najbardziej znanych tutejszych wodospadów. Według islandzkiej legendy, Þrasi Þórólfsson, pierwszy osadnik , ukrył skarb w jaskini za wodospadem. Pewien pasterz odnalazł go, ale nie zdołał go wydobyć. Wodospad ma szerokość 20 m, a jego wysokość to 60 m. Jest przepiękny.

Skansen w Skogar. Całkiem spora kość.
Stare islandzkie domy.

sobota, 12 lipca 2008

Malowanie paluszkami

Helenka regularnie przynosi z przedszkola obrazki. Ólöf odkilku miesięcy uczy ją malować specjalną farbą do malowania paluszkami.

Pierwszy obrazek, co to jest, na mojej ręce?
A teraz rozmazujemy wszystko po papierze...
... a następnie przyklepujemy i rozpłaszczamy...
To następna lekcja, Hela już nie boi się farby.
Czasem można nią malować, ale czasem można ją też jeść...
...nawet jeżeli Ólöf twierdzi, że to nienajlepszy pomysł!
Zastanawiam się, ładnie mi wyszło? Chyba nie jest źle, wszyscy mówią, że im się podoba!Na koniec trzeba się porządnie umyć, szczególnie, że farba jest nawet we włosach!

czwartek, 10 lipca 2008

Basenowy czarodziej


Helenka regularnie chodzi na basen, oczywiście jeżeli jest zdrowa. Raz w tygodniu chodzi z Freją, fizjoterapeutką, na basen w ośrodku rehabilitacyjnym, a drugi raz ze swoją panią Ólöf na drugi basen w przedszkolu. Tuż przed wakacjami odwiedził przedszkole szczególny gość - Snorri. Jest to dziecięcy instruktor pływania, specjalizuje się w małych dzieciach i dzieciach niepełnosprawnych. Był kilka razy w przedszkolu i uczył panie różnych ćwiczeń i technik pracy z dziećmi w wodzie.


środa, 9 lipca 2008

Gorąca niebieska woda, gorące letnie słoneczko

Jednym z największych dóbr naturalnych naszej wyspy jest gorąca woda. Mamy tu basen na każdym rogu, w każdej najmniejszej wiosce. Woda w basenach jest gorąca, zawsze jest jacuzzi i sauna, atrakcje dla dzieci. Istnieją także naturalne gorące kąpieliska, z których najbardziej znanym jest Blue Lagoon-Błękitna laguna. U góry zdjęcia robione na jednym z basenów w Reykjaviku, u dołu Laguna.


środa, 2 lipca 2008

3 urodziny Heli

Wiem, wiem, mało tu ostatnio postów. Już się tłumaczę. Nasz wieloletni towarzysz Toshiba Satellite padł w zeszłym tygodniu i zostawił nas na lodzie. Dopiero wczoraj udało nam się skompletować nowy sprzęt, więc od tej pory blog już nie będzie świecił pustkami.

Niewątpliwie jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich tygodni były urodziny Helusi. 28 czerwca skończyła 3 latka! Czyż nie wygląda pięknie w swojej wypasionej sukieneczce? Prawdziwa dama. Urodziny były raczej proste. Zjedliśmy kolację, poczym wszyscy zasiedli przed telewizorem oglądać finał Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Jak już się wszystko rozstrzygnęło, Wiktorek pomógł Helci zdmuchnąć świeczki. Ciasta niestety nie chciała jeść, umoczyła jedynie paluszek w polewie, i z przerażeniem potrząsnęła nim, aby zdjąć z niego to paskudztwo! Goście zaśpiweali sto lat i nie mieli problemów z jedzeniem ciasta. Podobno było dobre, nie wiem, bo je piekłam, a jak sama je piekę to nigdy nie wydaje mi się dobre (jest to chyba skutek próbowania, dosładzania, itd.)