Wiem, wiem, mało tu ostatnio postów. Już się tłumaczę. Nasz wieloletni towarzysz Toshiba Satellite padł w zeszłym tygodniu i zostawił nas na lodzie. Dopiero wczoraj udało nam się skompletować nowy sprzęt, więc od tej pory blog już nie będzie świecił pustkami.Niewątpliwie jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich tygodni były urodziny Helusi. 28 czerwca skończyła 3 latka! Czyż nie wygląda pięknie w swojej wypasionej sukieneczce? Prawdziwa dama. Urodziny były raczej proste. Zjedliśmy kolację, poczym wszyscy zasiedli przed telewizorem oglądać finał Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Jak już się wszystko rozstrzygnęło, Wiktorek pomógł Helci zdmuchnąć świeczki. Ciasta niestety nie chciała jeść, umoczyła jedynie paluszek w polewie, i z przerażeniem potrząsnęła nim, aby zdjąć z niego to paskudztwo! Goście zaśpiweali sto lat i nie mieli problemów z jedzeniem ciasta. Podobno było dobre, nie wiem, bo je piekłam, a jak sama je piekę to nigdy nie wydaje mi się dobre (jest to chyba skutek próbowania, dosładzania, itd.)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz