Drugi dzień świąt, tradycyjnie spędzamy u Dominika i Valerie. Poznałam ich dokładnie 14. czerwca 2002 roku, następnego dnia po przyjeździe tutaj. Poszłam z koleżanką do sklepu i spotkałam ich w kolejce do kasy. To była przyjaźń "od pierwszego wejrzenia". Teraz jesteśmy częścią senegalskiej rodziny i chyba nikt już nie zauważa, że jesteśmy biali, hehe. Boże Narodzenie po senegalsku to radosna impreza, dużo osób, dużo przepysznego porządnego afrykańskiego jedzenia, głośna muzyka i rozmowy do późna.
Z imigrantami z Afryki zazwyczaj jest tak, że najpierw przyjeżdża do Europy jedna osoba, potem zaprasza brata, siostrę, przyjaciela i tak łańcuszek się ciągnie. Teraz duża część ich rodziny jest tutaj, oraz we Francji.
Dominique i Valerie, bardzo ładna para, nieprawdaż?

To ich najstarsza córka Veronika, ma 10 lat, tak jak Wiktor.

Od prawej: Mamis - siostra Dominika, Edmond - brat Dominika i Mamis, Pape syn Mamis. Mamis przyjechała tu pierwsza chyba z 15 lat temu. Następny był Dominique, potem Edmond. Potem jeszcze dwóch braci, którzy tegoroczne święta spędzali w Dakarze.

Pape przyjechał tutaj z mamą jako mały chłopiec. Od początku grał w piłkę w klubie. 2 lata temu zaczął grać w pierwszoligowym klubie Fylkir a kilka miesięcy temu trener powołał go do reprezentacji narodowej. Spowodowało to nawet protest reprezentacji Senegalu, która rzekomo też by go chciała, gdyby wcześniej wiedziała o jego talencie. Teraz jego klub negocjuje transfer Pape do klubu szkockiego. Teraz już wiecie dlaczego Pape jest idolem Wiktora.

A to Nabou, przyjaciółka Mamis. Przyjechała 2 lata temu. Pół roku temu urodziła śliczne bliźnięta, chłopca i dziewczynkę.

Yssa, mąż Nabou.

Najnowszy przybysz z Senegalu : Gueye, przyjaciel Dominika.

Paweł z chłopakami, trochę odstaje kolorem, ale poza tym dobrze się razem bawią.

Mamis porwała Wiktora do tańca, na początku był trochę nieśmiały, ale potem dobrze mu szło. Nawet dał potem pokaz break dance.