środa, 25 marca 2009

Nasz szpital

W ubiegłą sobotę, po całym długim roku, powróciłyśmy z Helenką w dobrze nam znane miejsce. Ostatniej zimy byłyśmy w szpitalu chyba 15 razy, nie licząc innych wizyt na izbie przyjęć. Tym razem Helenka miała kolejne zapalenie płuc i wymagała opieki lekarskiej. Barnaspitali Hringsins (Okręgowy Szpital Dziecięcy), to najlepszy szpital jaki znam. Jest nowoczesny, ładny i dobrze zorganizowany. Wspaniali ludzie, którzy tu pracują i bardzo dobre warunki, sprawiają, że pobyt w szpitalu nie jest aż tak trudny, jak mógłby być.

Tak wyglądał nasz pokój. Jest telewizor, DVD, zabawki, książki, płyty, własna łazienka, wygodne łóżko dla rodzica.
Jest też wspaniale wyposażone przedszkole, gdzie dzieci mogą spędzać większość dnia.
Na jednym z korytarzy jest wystawa pięknych tkanych obrazów, wykonanych przez dzieci specjalnej troski.Helenka po dwóch dniach odzyskała dobry humor.A to jest moje ulubione okno. Tekst na szybie to baśń Andersena "Czerwone trzewiczki".

niedziela, 15 marca 2009

Jakubiaki na lodzie

Jeżeli przez 15 lat człowiek nie miał łyżew na nogach, przed ponownym ich założeniem odczuwa pewnego rodzaju niepewność. Co prawda wszyscy jeździmy na rolkach, ale szczerze mówiąc obawiałam się, że to nic nie da. Mimo tego wybraliśmy się wreszcie na lodowisko, koło którego mieszkamy i na które wybieraliśmy się przez ostatnie 2 lata. Było super i teraz na pewno będziemy tam częściej chodzili.
Wypożyczalnia łyżew.

Mistrz we własnej osobie. Piruety, jak zawsze niezapomniane. Czysta perfekcja.


Fajnie jest się ścigać, gorzej jeżeli jedziesz naprawdę szybko i zaczepisz łyżwą o wyżłobioną bruzdę. Wtedy lecisz, a lądowanie boli, oj boli.... Do tej pory mam siniaki na kolanach i łokciach.

Wiktor świetnie sobie radzi na lodowisku. Na szczęście nie poszedł w moje ślady.

Powrót do Błękitnej Laguny

Brzmi jak tytuł filmu, hmm, hmm...

Niektóre miejsca nigdy się nie nudzą, nie męczą nas, niezależnie od tego jak wiele razy byśmy je odwiedzali. Dla mnie jednym z takich miejsc jest Blue Lagoon - piękne, relaksujące miejsce. I nie przereklamowane - naprawdę działa!! Jest tak samo niebieskie jak na zdjęciach i tak samo dobre dla ciała jak o nim piszą. Człowiek wychodzi stamtąd wypoczęty i odnowiony, rozgrzany i pełen energii.

Tak wygląda wschód słońca nad polem lawy, skąpany w porannej mgle.

Do laguny idzie się ścieżką "wyciętą" w lawie.

Potem można już tylko wylegiwać się w niebieskiej wodzie.
Po kąpieli można jeszcze przejść się na spacerek. Tego dnia pogoda była idealna.