Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 października 2009

Weekend ze stryjkiem i stryjenką ;-)

Nasz czas w Polsce był bardzo krótki i niestety nie mieliśmy czasu na wycieczki. Udało nam się jedynie wymknąć do stolicy. Wiktor natomiast miał okazję spędzić weekend z Maćkiem, Agnieszką i Mają i zobaczyć nowe miejsca.

Zwiedzanie Jasnej Góry. Jak widać było bardzo gorąco.

Stadion GKS Bełchatów to również duża atrakcja dla naszego piłkarza.

Po intensywnym i pełnym wrażeń dniu trzeba wyrównać stan płynów.
Dziki taniec można wykonać o każdej porze dnia i w każdym miejscu.
To dopiero jest koparka!!!
Kopalnia w Bełchatowie. Cud polskiego kopalnictwa.
Nie wiem jak to się nazywa, ale podobno jest bardzo fajne.

Kolejny śmieszny pojazd do wypróbowania. Dlaczego nie robią takich dla dorosłych? Ja też bym się chętnie przejechała...

sobota, 3 października 2009

Galeria naszych pociech

Dzieci są wspaniałe. Ja i Paweł zawsze się śmiejemy, że są jak złote rybki - śliczne i w ciągłym ruchu. Możesz patrzeć i patrzeć, i nigdy ci się nie znudzi. Na mnie w tegoroczne wakacje czekało wiele niespodzianek. Dzieci mają to do siebie, że szybko rosną. Jestem teraz na miejscu cioć i wujków, którzy w dzieciństwie, widząc mnie po długiej przerwie mówili: "Ojej, jaka jesteś już duża!". Teraz ja jestem tą osobą patrzącą ze zdumieniem na dzieci i zastanawiającą się jak to możliwe, że tak szbko rosną. W Polsce przeżyłam więc wile momentów zachwytu i zadziwienia, a także miałam przyjemność poznać kilka "nowych nabytków";-)


Maja Doktor DoLittle
Maja uwielbia zwierzęta, a one lubią ją. Czasem spokojna i grzeczna, czasem wodzirej dzikich zabaw. Najważniejsze, że podobało jej się lato na naszym podwórku ;-) Aha, według Wiktora należy do fajnych dziewczyn spoza kategorii "Barbie".
J.Adzia
Oto zaskoczenie roku. Z mojej malutkiej pulchniutkiej Adziuni wyrosła chuda długonoga laska... Przez kilka dni nie mogłam własnym oczom uwierzyć!!! Na szczęście serduszko takie samo. Moja ulubiona towarzyszka gier, zabaw i wieczorów filmowych.
Adaś
Niespożyta energia połączona z nieumęczonym pragnieniem poznawania świata. Ma piękny, śpiewający głosik, zupełnie jak Róża w tym wieku. Myślę, że gdybym miała okazję, bawiłabym się z nim świetnie, to bardzo fajny chłopczyk.
Marysia
Przepiękny łobuziak! Szczebiocze jak kanarek, podskakuje jak piłeczka. Silny charakterek, jak przystało na doskonałe połączenie swoich rodziców.
Wiktorius
No cóż, co mogę powiedzieć o moim synu... Tęskni do Polski, ale dobrze, że wróciliśmy, bo zapomniałabym jak wygląda!!! Obecnie jest na etapie robienia głupich min do zdjęć i grania w piłkę 100 razy dziennie.
Helcia
Dla Helenki były to najlepsze wakacje od kilku lat. Niesamowite jak szybko się zaaklimatyzowała w Kroczewie. Ona po prostu pamięta i wie o wiele więcej niż ją podejrzewamy.
Maciucha
Maciek do dzieci już się nie zalicza, ale ja nadal dobrze pamiętam jak opowiadałam mu bajki na dobranoc. Najbardziej podoba mi się, że dba o swoją siostrę i mamę, jest dobrym kierowcą i umie pleść chałki.
Różuś
Najbardziej w Róży lubię jej poczucie humoru, no i oczywiście talent artystyczny. Podziwiam za oddanie swojemu bratu i rodzicom. Miło patrzeć jak poważnie podchodzi do swoich obowiązków. Niestety nie do pobicia w Scrabble.

Piękne chwile

Wspaniale jest usiąść, spojrzeć na swoje życie i pomyśleć, że nie jest źle, a nawet jest pięknie. Wspaniale jest pojechać do domu i chłonąć to, za czym się tęskni, co dla innych jest codziennością, a dla mnie niezwykłym powrotem do początków mojego życia i mnie samej. Powrót do domu to zawsze duże przeżycie. Zawsze odkrywam to samo: mimo mojego świadomego wyboru życia w innym kraju, w domu jest to, co ciężko zobaczyć z bliska : miłość. Z daleka codzienność i rodzinę widzi i docenia się inaczej. Trzy tygodnie w domu to mało i dużo zarazem. Kocham Islandię, ale myślę, że dobrym planem byłby coroczny pobyt w Polsce. Miejmy nadzieję, że się uda.

Helenka od początku miała szczególną więź z dziadkiem.

W ciepły letni dzień nie ma nic bardziej przyjemnego niż poobiednia drzemka.

Najbardziej kochamy tych, których znamy najdłużej.


Kasiu, dziękujemy za pyszną sałatkę!

Ozzie skradł serce Helusi...
Babcia Jola, jak zawsze kochająca i wytrwała w zabawianiu Heli.
Spotkanie z przyjaciółmi zawsze poprawia humor.
To jest przyjaźń! Poznałyśmy się w piaskownicy kroczewskiego przedszkola.
A to jest przyjaźń od kołyski.
Codzienne wieczorne spacery po naszej pięknej wsi.

Na tym zdjęciu widać po kim moja piękna siostra odziedziczyła urodę.

Helenka miała okazję spędzić miłe chwile ze swoim chrzestnym.
A ja miałam przyjemność bliżej poznać Ewę i Marysię.
Popołudniowe piwko w pięknym ogrodzie.
Maciek i Agnieszka zabrali Wiktora do Częstochowy.

A to grill, na którym zebrała się cała nasza rodzina w komplecie. Niestety było chłodno.
Wiktor bardzo cieszył się z wizyty w Olszynach.
Agnieszka to wspaniała kobieta. Nie trzeba się starać, żeby ją polubić.
To nasze ostatnie chwile na Okęciu.

niedziela, 28 września 2008

Pożegnanie lata

Nadszedł czas aby pożegnać się z latem, pożegnać słoneczko, długie dni, grille na dworku i pikniki w parku. Po południu jeszcze nie widać tej różnicy, ale rano, kiedy wstajemy o 7 jest jeszcze szarawo. Codziennie rano ubywa nam 15 minut dnia, za miesiąc będzie już ciemno. Nasze tegoroczne lato było wspaniałe. Trzeba przyznać, że pogoda dopisała, mieliśmy o wiele więcej czasu na rekreację i wypoczynek niż kiedykolwiek od kiedy mamy Helę. Wszystko to dzięki wspaniałym ludziom, którzy nam tu pomagają.

A oto nasze letnie wspomnienia.
Piknik przy wodospadzie Faxi. Było ciepło, miło, mama i tata z nami...
Niektórzy popijali herbatkę dosłownie na łonie natury...Geysir odwiedzamy w każde lato, za każdym razem z innymi gośćmi. Tego lata byli to Mirek i Wanda.To pisklę fulmara spotkaliśmy na polnej drodze. Paweł chciał je zgonić na bok, aby go nie rozjechać, a wtedy "milutkie" pisklę zaczęło pluć jakąś białą cieczą!!! Potem jednak ustąpiło z drogi.
Paweł, jak zwykle musiał zapoznać się z napotkanymi końmi. Pasły się na łące w Husafell gdzie spędziliśmy bardzo miłą niedzielę.


Latem często chodzimy do ogrodu botanicznego. Jest to doskonałe miejsce na piknik i zabawę!

Paweł w każdy poniedziałek wieczorem gra w piłkę nożną. Najczęściej musi trochę poczekać aż kolega po niego przyjedzie, więc czyta wiadomości. Chustka to moja sprawka (nawet nie zauważył kiedy mu ją założyłam).
Na jednej z wycieczek kupiliśmy świeże pomidorki prosto ze szklarni ogrzewanej wodą z najpotężniejszego geotermicznego źródła islandzkiego - Deildartunguhver.
Pewnego wieczoru wracałam z apteki. Na szczęście miałam aparat. Był to jeden z najpiękniejszych zachodów słońca tego lata.
Inny piękny zachód słońca na plaży w Seltjarnarnes. Wszyscy lubimy spacerki po plaży. Helenka też. Tego lata było wszędzie wyjątkowo dużo jagód. Można się było nimi delektować na każdym kroku!!!
Dla mnie było to pierwsze lato od urodzenia Heli, kiedy mogłam, sobie trochę odpocząć.
Pod koniec sierpnia poraz pierwszy widzieliśmy spęd owiec. Przebywają całe lato w górach, a jesienią farmerzy zapędzają je z gór do zagrody.