Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 stycznia 2010

Arktyczne zimno




W okresie bożonarodzeniowym mieliśmy dwa tygodnie pięknej zimy. Był taki mróz, że na oceanie pojawiła się kra. Na północy w niektóre dni porty były zamknięte ze względu na krę i góry lodowe. Mimo zimna pogoda była wspaniała, niesamowite światło. Paweł odbył kilka wycieczek rowerowych, ja natomiast pozostałam przy spacerach.






sobota, 30 maja 2009

Na końcu świata

Są na tym świecie takie miejsca, które trudno opisać słowami, gdzie wydaje się, że czas nie płynie, gdzie zapominasz o wszystkim i po prostu jesteś, oddychasz, patrzysz i dziękujesz Bogu za to, że żyjesz. Krisúvíkurberg - południowe wybrzeże Islandii.

Widzicie nasz samochód? Mała plamka po lewej stronie.



Mała przeprawa przez rzekę.

piątek, 20 lutego 2009

A tak witaliśmy Nowy Rok 2009...

W tym roku mieliśm wspaniałego Sylwestra, udał się naprawdę świetnie. Spędziliśmy go z naszymi przyjaciółmi Sylwią, Rufinem i Nasti.





Na zdjęciu poniżej Sylwia i ja.

Rufin, Paweł i Hela.Wiktor tańczy z naszą piękną królową balu.
Z Helusią tańczyli wszyscy i bawiła się z nami do 1 rano.
Pamiątkowe zdjęcie Wiktora z petardą.
W tym roku Helenka po raz pierwszy oglądała fajerwerki. Bardzo jej się podobały!!!



A nad ranem, niektórzy wyglądali tak:

wtorek, 10 lutego 2009

Czasy zamierzchłe...grudzień!!!

Cóż, wstyd chyba pisać w lutym o Bożym Narodzeniu? Wiem, wiem, już prawie Wielkanoc, a ja się dopiero obudziłam... Tak niestety czasem bywa, a teraz lepiej nadrobię zaległości, to może rzeczywiście zdążę przed następnymi świętami!!!


Zacznę więc smutnym stwierdzeniem, że na przełomie 2008/2009 roku opuściła Islandię szóstka naszych przyjaciół. Pusto u nas w domu teraz, oj pusto, nikt nie zagląda, nie dzwoni, nie przychodzi w piątek na film... Hlip, hlip... Czas znaleźć nowych przyjaciół, ale tych nigdy nie zapomnimy... A może nawet kiedyś tu wrócą? Dlatego okres przedświąteczny i całe święta spędziliśmy na pożegnalnych gotowaniach, kolacjach, filmach, grach, zabawach i tym podobnych spotkaniach. Było fajnie, szkoda tylko, że okazja nie była inna.


4 dni przed Bożym Narodzeniem


Gabe pomagał Wiktorowi ubierać choinkę. Jak widać, ozdoby zawisły nie tylko na choince...


Podczas gdy chłopcy ubierali choinkę, ja i Anji upiekłyśmy chyba ze 200 ciasteczek, 3 rodzaje, zeszło nam się większość dnia, wolę nie pamiętać jak wieczorem wyglądała moja kuchnia... Ale ciasteczka się udały!!! (gdybyście się zastanawiali co robił Paweł, to przyjrzyjcie się zdjęciom. No właśnie, nie ma go na nich, bo to on je robił, hehe.)
Po południu trzeba sobie było zrobić przerwę na lunch po czym pędem jechać do Smaralindu, centrum handlowego, gdzie Wiktor miał występ. Tłumy były straszne, taniec super, Wiktor występował pierwszy raz od roku, wtedy jeszcze prawie nie umiał tańczyć, teraz, to co innego!!!






W centrum handlowym, na długaśnym stole stały domki z piernika, co roku jest konkurs na najładniejszą pierniczkową budowlę!

To był dzień!!! Najlepsze jednak było zakończenie: bożonarodzeniowy bufet w Wikingowej Chacie! Podano wszystkie tutejsze specjały: wieloryba, renifera, jagnięcinę, żeberka, pyszną zupę z indyka, pasztet z łososia... Ciężko było wstać od stołu! A do tego przygrywali nam artyści ubrani w stroje Wikingów, nucąc stare pieśni. (Od lewej: Finnur, Wiktor, Joe, Anjali, Lisa, ja, Gabe).

Po kolacji poszliśmy oglądać kolekcję wypchanych ptaków. Jak widać Wiktor broni się od wszelkich przejawów czułości, cóż, taki wiek.

Około 22 bardów zastąpiła całkiem przyzwoita kapela i nawet zatańczyliśmy sobie jakieś tango!!!

niedziela, 23 listopada 2008

Break Jam

Wiktorowi idzie coraz lepiej w szkole tańca i w ten weekend tancerze break mieli Break Jam, czyli party i zawody taneczne. W breaku zupełnie nie liczy się wiek, ale umiejętności, czyli szybkość, płynność ruchów i figury taneczne. Wiktor zna już podstawowe kroki, teraz pracuje nad figurami takimi jak stanie i obroty na głowie, chodzenie na rękach, różne figury wymagające większego treningu siłowego i praktyki. Widać, że taniec go wciągnął i chce kontynuować i być coraz lepszym.



Tak Wiktor tańczył w sobotę wieczorem przed konkursem.


Wszyscy tancerze stoją w kręgu i dopingują się nawzajem, kiedy każdy z nich po kolei tańczy na środku. Po prawej stronie zdjęcia w zielonej czapce stoi Natasha, ich instruktorka. Lisa, moja przyjaciółka wczoraj zrobiła mu "cornrows", raperskie warkoczyki.



A tak tańczył na konkursie. W breaku taniec to "battle" czyli "bitwa". Ten kto jest lepszy pokonuje przeciwnika i przechodzi dalej.

Natasha wręcza Wiktorowi medal i dyplom.

A to już po konkursie, dumny Wiktor ze swoimi trofeami.

niedziela, 26 października 2008

Ostatni mecz sezonu

Jak niektórzy z Was wiedzą, mieszkamy 150 m od stadionu narodowego Laugardalsvollur. Kiedy grają mecz słyszymy okrzyki i śpiewających kibiców. Ostatnio Islandia grała z Macedonią w eliminacjach do mistrzostw świata i chłopcy byli na tym meczu. Islandia wygrała 1:0 !!!


niedziela, 28 września 2008

Pożegnanie lata

Nadszedł czas aby pożegnać się z latem, pożegnać słoneczko, długie dni, grille na dworku i pikniki w parku. Po południu jeszcze nie widać tej różnicy, ale rano, kiedy wstajemy o 7 jest jeszcze szarawo. Codziennie rano ubywa nam 15 minut dnia, za miesiąc będzie już ciemno. Nasze tegoroczne lato było wspaniałe. Trzeba przyznać, że pogoda dopisała, mieliśmy o wiele więcej czasu na rekreację i wypoczynek niż kiedykolwiek od kiedy mamy Helę. Wszystko to dzięki wspaniałym ludziom, którzy nam tu pomagają.

A oto nasze letnie wspomnienia.
Piknik przy wodospadzie Faxi. Było ciepło, miło, mama i tata z nami...
Niektórzy popijali herbatkę dosłownie na łonie natury...Geysir odwiedzamy w każde lato, za każdym razem z innymi gośćmi. Tego lata byli to Mirek i Wanda.To pisklę fulmara spotkaliśmy na polnej drodze. Paweł chciał je zgonić na bok, aby go nie rozjechać, a wtedy "milutkie" pisklę zaczęło pluć jakąś białą cieczą!!! Potem jednak ustąpiło z drogi.
Paweł, jak zwykle musiał zapoznać się z napotkanymi końmi. Pasły się na łące w Husafell gdzie spędziliśmy bardzo miłą niedzielę.


Latem często chodzimy do ogrodu botanicznego. Jest to doskonałe miejsce na piknik i zabawę!

Paweł w każdy poniedziałek wieczorem gra w piłkę nożną. Najczęściej musi trochę poczekać aż kolega po niego przyjedzie, więc czyta wiadomości. Chustka to moja sprawka (nawet nie zauważył kiedy mu ją założyłam).
Na jednej z wycieczek kupiliśmy świeże pomidorki prosto ze szklarni ogrzewanej wodą z najpotężniejszego geotermicznego źródła islandzkiego - Deildartunguhver.
Pewnego wieczoru wracałam z apteki. Na szczęście miałam aparat. Był to jeden z najpiękniejszych zachodów słońca tego lata.
Inny piękny zachód słońca na plaży w Seltjarnarnes. Wszyscy lubimy spacerki po plaży. Helenka też. Tego lata było wszędzie wyjątkowo dużo jagód. Można się było nimi delektować na każdym kroku!!!
Dla mnie było to pierwsze lato od urodzenia Heli, kiedy mogłam, sobie trochę odpocząć.
Pod koniec sierpnia poraz pierwszy widzieliśmy spęd owiec. Przebywają całe lato w górach, a jesienią farmerzy zapędzają je z gór do zagrody.

sobota, 13 września 2008

Piesek

Podczas naszej ostatniej wycieczki z mamą, przy wodospadzie Seljalandsfoss, przyszedł do nas bardzo fajny pies. Wiktor od razu go polubił i bawił się z nim świetnie przez prawie pół godziny. Pies grzecznie aportował kamienie, ganiał Wiktora i dawał się głaskać. Brakuje nam w naszej rodzinie tylko jednego: takiego właśnie słodkiego czworonoga. Myślimy nad tym, oj myślimy... Może już niedługo umieścimy tu zdjęcie jakiejś kudłatej mordki...


niedziela, 24 sierpnia 2008

Rowerek

Helenka niedawno dostała nowy rowerek. Bałam się, że nie będzie chciała na nim jeździć, ale wszystkich zaskoczyła i polubiła rowerek od razu!!! Przy ładnej pogodzie wychodzimy i jeździmy po okolicy. Hela jest z siebie bardzo dumna, że może wychodzić na rowerek tak, jak inne dzieci. Najbardziej lubi, kiedy Wiktor jedzie obok niej na swoim rowerze.