środa, 30 stycznia 2008

Aby do wiosny...



Nasza piękna zima wciąż trwa. Reykjavik tonie w śniegu. Codziennie jest go coraz więcej. Dwa razy temperatura się podniosła, ale potem znowu opadła i nawet gdy trochę śniegu się roztopiło, to zaraz napadał nowy. Zaczyna się też robić widno, słońce wstaje już o 10, a nie o 12 jak miesiąc temu. Jeszcze tylko luty i w marcu nie będzie już ciemno. Z utęsknieniem oczekujemy wiosny, nie tylko z powodu pogody, ale ze względu na Helę, będzie na pewno mniej chorowała, no i w maju będziemy mieli pierwszych gości. 25 maja Wiktor przystępuje do I Komunii Sw. Moi rodzice przylatują 21 maja. Trudno opisać jak się cieszę. Będą to pierwsze wakacje z rodzicami od bardzo dawna. Cieszę się też ze względu na nich, wreszcie sobie odpoczną, szczególnie tata.
Mimo, że często rozmawiamy z rodzicami przez telefon, spotkanie osobiste jest jednak dużym przeżyciem i z pewnością podbuduje nas na duchu. W żadnym innym kraju nie odczuwałam tak odległości dzielącej mnie z domem. Tutaj, chyba fakt, że jesteśmy na wyspie i zawsze widzimy ocean i ten bezkresny horyzont, sprawia, że fizycznie odczuwamy tę odległość i izolację. Jesteśmy wciąż w Europie, ale jednak "trochę" na uboczu, haha!

P.S. Jako, że rodzice wkrótce przyjadą, dołączam ich do naszej listy.

Postępy Heli

Od Nowego Roku Helenka była w większości czasu zdrowa. To niesamowite jaki postęp zrobiła przez tylko jeden miesiąc, kiedy czuła się dobrze. Przed Bożym Narodzeniem była już tak wycieńczona, że nie chciała nawet sama siedzieć, albo płakała, albo od razu się kładła. Ostatnio siedzi dziarsko, stoi coraz lepiej, na samochodziku jeździ pięknie do przodu i do tyłu i przede wszystkim więcej mówi. Nie jest to nic szczególniego, po prostu dziecięce "dadada" albo "blablabla", czasem "mama", ale zdarza się to o wiele częściej. Ma bardzo dużo energii, nie chce siedzieć w miejscu, cały czas chce się bawić, skakać, chodzić (w chodziku lub za ręce). Dla nas jest to naprawdę dużo, bo jesień i zima nie przyniosły postępów, to było raczej przetrwanie... Mamy nadzieję, że Hela już nie będzie tak długo chorowała, i że uda jej się utrzymać to, czego się teraz nauczyła.




poniedziałek, 21 stycznia 2008

Dzień Dziadka


Dzisiaj mamy święto dziadka,
okazja niezwykle rzadka.

Ja dziadziusia kocham szczerze,

w jego słowa zawsze wierzę.

Mój dziadek ma swoje zdanie,

budzi we mnie zaufanie.

To naprawdę trzeba przyznać,

dziadek fajny jest mężczyzna.

Kiedy dzień dziadka zaświta,

wiązanką kwiatów go witam.

Bądź zdrowy dziadku kochany
i bądź zawsze razem z nami.

Wiktor i Helenka



Dzień Babci



Cóż mam życzyć, Babciu Droga?
To co serce czuje,
A więc zdrowia, pomyślności
Dzisiaj Ci winszuję.
Lecz wiesz Babciu, te życzenia
Powtarzam codziennie
I trwać będą w moim sercu
Zawsze i niezmiennie!

Wiktor i Helenka

niedziela, 20 stycznia 2008

Zima

Od ponad tygodnia mamy w Reykjaviku prawdziwą zimę. Jest dużo śniegu i temperatura cały czas poniżej zera. Można powedzieć, że to bardzo ładna zima, bo śnieg mamy już drugi raz. Pierwszy raz w tym roku śnieg spadł przed świętami i był aż do Nowego Roku. Możnaby pomyśleć, że to normalne na Islandię, ale wbrew pozorom, nawet tutaj coraz rzadziej jest prawdziwa zima. Nasze zimy w Reykjaviku były różne, niektóre całkowicie bezśnieżne, inne całkiem białe... Najwięcej śniegu jest na północy i wschodzie kraju, tutaj jakoś nie za wiele, więc jak jest, należy się cieszyć, ot co!!! Od tygodnia więc, Wiktor co rano przedziera się do autobusu przez śnieg po kolana, a po południu wraca z pięknymi czerwonymi policzkami i oblepiony jak bałwan.



poniedziałek, 14 stycznia 2008

Granithúsið


Paweł pracuje w Granithúsið. Firmę tę założył 3 lata temu Heiðar, mąż naszej dobrej znajomej, Marii. Kiedy napisaliśmy do naszych znajomych, że chcemy tu wracać, on zaproponował Pawłowi pracę. Firma mieści się w Hafnarfjörður, jednym z miast aglomeracji Reykjavíku. Paweł, jak wszędzie, świetnie sobie radzi. Link do firmy na dole strony.

niedziela, 13 stycznia 2008

Helenka w przedszkolu

Od połowy października Helenka zaczęła chodzić do przedszkola. Jest to specjalne przedszkole dla dzieci niepełnosprawnych. Od razu po przyjeździe terapeutka Heli zaprowadziła mnie tam, żebym zdecydowała czy mi się podoba. Jestem naprawdę pod wrażeniem jak tutaj ludzie podchodzą do dzieci i osób niepełnosprawnych. Po prostu nie czynią żadnej różnicy, traktują ich normalnie, po ludzku, uwzględniając ich specjalne potrzeby. Hela ma zostać w tym przedszkolu około roku, może półtora, potem pójdzie do normalnego przedszkola. Nauczanie jest tutaj całkowicie zintegrowane, nie ma specjalnych szkół, żadnych dzieci się nie izoluje. Jedynie te, które są bardzo chore, wrażliwe, lub kłopotliwe mają specjalną szkołę, wszystkie inne chodzą do normalnych szkół. Każde niepełnosprawne dziecko ma swojego nauczyciela, który je uczy i się nim cały czas opiekuje. Na jedno dziecko przypada jeden nauczyciel, co zapewnia tym dzieciom naprawdę dobrą opiekę i sprawia, że czynią postępy o wiele szybciej. Hela ma właśnie taką panią, ma na imię Ólöf i jest terapeutą rozwoju. Zajmuje się Helą przez cały czas. Pani codziennie pisze dziennik na temat postępów Heli, wkleja tam zdjęcia z zajęć, i my dostajemy ten dziennik na weekend, żebyśmy mogli wiedzieć jak Heli idzie w przedszkolu. W weekend ja wpisuję do niego co Hela robi i różne uwagi. Raz w tygodniu przychodzi do przedszkola fizjoterapeutka Heli, aby nauczyć Ólöf ćwiczeń, jakie Hela powinna robić, i potem pani ćwiczy codziennie z Helą.
Wszystkie panie w tym przedszkolu są super, doświadczone, miłe i bardzo czułe dla dzieci. Jesteśmy szczęśliwi, że Hela może tam chodzić i robić postępy. Jedyny minus przedszkola, to fakt, że od wtedy Helcia bardzo choruje, ale jej lekarz mówi, że tak najczęściej jest ze wszystkimi dziećmi przez pierwszy rok w szkole czy przedszkolu, więc czekamy na poprawę.

Helenka i Ólöf









Hela i Freyja (fizjoterapeuta)


Rapujący Wiktor


Od razu po przyjeździe, Wiktor zaprzyjaźnił się z Davidem z Irlandii. David jest artystą samoukiem, ilustruje książki i amatorsko kręci teledyski. Nauczył Wiktora rysować komiksy. Przez całe lato kręcili filmiki zwykłym aparatem cyfrowym. Powstał z tego teledysk do ulubionej piosenki Wiktora, "Modus Operandi". Kapelusz z głowy dla Davida, niestety wyjechał do Irlandii we wrześniu, mamy nadzieję, że wróci!

A teraz zapraszamy do obejrzenia słynnego rapera Mr.V. w piosence "Modus Operandi"! W teledysku wystąpili nasi znajomi i sąsiedzi : Gabe, Lisa, David (autor), a na końcu teledysku pojawia się nawet Tatulek... totalna jazda iiiiiiiiiiiiiiiiiiii Wielkie Brawa!!!

Jola

Myślę, że wspominając ubiegły rok należy wspomnieć o wizycie mamy. Był to niezwykle miły czas i wielkie przeżycie. Pamiętam ten dzień jej podróży - denerwowaliśmy się strasznie. Paweł dzwonił do mnie kilka razy z pracy, a ja tylko sprawdzałam w internecie na stronach lotnisk czy wszystko jest ok z samolotami, którymi leciała. Najlepsze jednak było oczekiwanie na lotnisku, czekaliśmy chyba ze 40 minut, i szczerze mówiąc mieliśmy różne myśli. Ale kiedy w końcu wyszła, nie potrafię opisać tej ulgi... No i radości! Wiktor był dumny z babci, że jest odjazdowa, no i my też. Heli zajęło 2 godziny, żeby sobie babcię przypomnieć, a ja bałam się, że zajmie je to kilka dni. Po prostu czuła, że trzeba być z babcią, bo będzie tylko miesiąc!
Cały miesiąc, kiedy mama tu była, wspominamy jako świetny czas, mama bardzo nam pomogła, no i oczywiście fakt, że zrozumiała dlaczego tu jesteśmy i że jej się tu podobało, dodaje całemu jej pobytowi jeszcze większej wagi. Paweł stwierdził, że mama przetarła szlak do Islandii, co jest absolutną racją, bo jak tylko wróciła, moi rodzice zdecydowali się przyjechać w przyszłe lato.
Jestem pewna, że mama jeszcze nie raz do nas wróci, ale następnym razem na trochę dłużej, bo miesiąc mija strasznie szybko.


Zimowy ogród Eden w Hveragerði, najbardziej podobał nam się ten ogromny fikus.


Plaża w Eyrarbakki

Mama i Wiktor na pęknięciu Ziemi (tu łączą się dwie płyty tektoniczne, lewa strona to płyta północnoamerykańska, a prawa to euroazjatycka)

Gejzer

Wodospad Gullfoss

Kanion rzeki Hvítá

Latarnia morska w Stykkíshólmur

Spacer w Setjarnarnes

W domu z Helą

poniedziałek, 7 stycznia 2008

Niech żyje 2007!!! / Cheers to 2007!!!

Czasem dobrze jest sobie powspominać. Oto nasze piękne chwile... Oby w tym roku było ich jak najwięcej!

Powrót do Reykjaviku, Islandia z nieba...


Wyprawy rowerowe Pawła i Wiktora


Puszczanie latawca w parku


Zwiedzanie okrętu wojennego


Wycieczka do Bláfjöll (góry wulkaniczne, pola lawy i kratery)


Drugie urodziny Heli !!!


Wydarzenie roku: przyjazd babci Joli !!!


Nowa szkoła Wiktora - Landakotsskóli, rok założenia : 1896, najstarsza i jedyna katolicka szkoła na Islandii.


8 urodziny Wiktora ( jak ten czas leci!!!)


Przedszkole Heli, Lyngás


Szczęśliwego Nowego Roku!!!/ Happy New Year!!!

To doprawdy niewiarygodne jak szybko płynie czas. Wydaje mi się jakbyśmy dopiero co tu wylądowali, a to już prawie rok minął... To był dla nas bardzo dobry rok, trudny, ale dobry. Wróciliśmy do Islandii, i przez rok odbudowaliśmy nasze życie. Przyjechaliśmy z wieloma obawami, ale też pełni wiary i nadziei. Dzięki Bogu, wszystko się dobrze ułożyło i teraz mogę powiedzieć, że się już zadomowiliśmy. Teraz możemy spojrzeć na ten miniony rok i odetchnąć z ulgą. Możemy zacząć ten Nowy Rok z pewnością lepszego jutra, wiem, że teraz będzie już tylko lepiej, łatwiej.
Szczęśliwego Nowego Roku!!! Niech nam wszystkim przyniesie spełnienie marzeń, radość, zdrowie i szczęście!
A tak w Reykjaviku wita się Nowy Rok. Jest to podobno największy show fajerwerków w Europie. Pawel I Wiktor oglądali je na żywo, ja z Helą z okna naszego domu.


It is truly incredible how quickly the time passes. It seems like we just landed here and it is almost a year since thet time now... It was a very good year for us, but also a very difficult one. We came back to Iceland and during one year we have rebuilt our life. We came with many apprehensions, but also full of hope and faith. Thanks to god, everything went well and now I can say that we have settled down. Now we can look at that passing year and sigh with relief, I know that now it can only get better, easier. Happy New Year!!! Let it bring joy, happiness, health and fulfillment our dreams and hopes!

This is how we greet New Year in Reykjavik. It is supposedly the biggest display of fireworks in Europe. Pawel and Wiktor watched it live, Helen and I from our window.