piątek, 23 października 2009
Już po wszystkim...
Właśnie wróciłyśmy do domu. Nie było aż tak strasznie... Helenka czuje się dobrze, wszystko się udało. Na efekty operacji trzeba będzie trochę poczekać, dopiero po kilku miesiącach będzie można ocenić w jakim stopniu jest pomocna. Miejmy nadzieję, że wszystko zadziałało jak trzeba, i że Helcia będzie odtąd zdrowsza.
niedziela, 18 października 2009
Jutro operacja
Jutro nasza Helcia będzie miała operację, która może bardzo pomóc i poprawić jej zdrowie, jeżeli wszystko dobrze pójdzie. Zostaniemy w szpitalu przez około tydzień. Bądźcie z nami.
Tomorrow Helenka is going to have an operation that can greatly help her and improve her health if everything goes well. We will be staying at the hospital for about a week. Be with us.
Tomorrow Helenka is going to have an operation that can greatly help her and improve her health if everything goes well. We will be staying at the hospital for about a week. Be with us.
czwartek, 15 października 2009
Knáttspyrnufélagið Þróttur
środa, 7 października 2009
Keilir
Naszą ostanią letnią przygodą był wypad na Keilir. Jest to nieduża góra (379 m) niedaleko od stolicy, na półwyspie Reykjanes. Samo wejście na nią nie trwa długo, ale najpierw trzeba do niej dojść przez pole lawy.
Na tę wyprawę wybraliśmy się w dobrym towarzstwie: z Rufinem, Sylwią i Nasti.
Wspinaczka nie jest długa, ale intensywna i trudna, bo w pewnym momencie zbocze góry zamienia się w grząski żwir.
Dla wytrwałych w nagrodę były ciasteczka i piwo (tylko dla dorosłych oczywiście).
Jak widzicie Wiktor ma nowy styl pozowania do zdjęć.
Po zejściu z góry świętowaliśmy dokonanie w domu przy grillu.
poniedziałek, 5 października 2009
Siódme niebo
Po powrocie z Polski mieliśmy okazję pojechać na wycieczkę, którą planowaliśmy od lat. W ubiegło lato, kiedy mieliśmy jeszcze poprzedni samochód, nie mogliśmy pozwolić sobie na bezdroża lub wertepy. W to lato natomiast mieliśmy okazję wypróbować możliwości naszego nowego wozu i nie mamy powodu do rozczarowań.
Landmannalaugar to jedno z najbardziej znanych miejsc Islandii. Jest jedyne w swoim rodzaju. Jest to obszar w południowym rejonie interioru Islandii i można się tam wybrać tylko od czerwca do września, przez resztę roku drogi są zamknięte. W tym rejonie można podziwiać niespotykanie kolorowe góry z wulkanicznego ryolitu. Jest tam także słynna gorąca rzeka, w której można się kąpać.
Droga do Landmannalugar wiedzie przez pustynię. Piasek islandzki jest czarny, mamy tu tylko kilka plaż z białym piaskiem. Plaża miejsca w Reykjaviku jest z importowanego białego piasku.


Po przyjeździe do miejsca gdzie znajduje się kemping wita nas następujący widok.

Trudno nie wyruszyć od razu aby odkryć resztę tutejszych cudów natury. Naszym pierwszym celem był widoczny na zdjęciu Bláhnúkur, czyli Niebieski Szczyt.
Wspinaczka trwa około godziny.
Ze szczytu możemy podziwiać między innymi ten piękny kanion.
Zejście ze szczytu nie zajmuje wiele czasu, szczególnie przy pustym żołądku ;-)
Oto nasz skromny obóz. Niestety ciężko było rozdmuchać grilla przy ciągłej mżawce.
Na szczęście mamy na to sposób: pompka do materaca jest świetną dmuchawą.
Po całym dniu spędzonym na powietrzu nie trzeba było zapraszać Wiktora na kolację.
Po kolacji udaliśmy się na rozgrzewającą kąpiel w rzece. Jest fajnie, ale nie dla nieśmiałych - nie ma szatni, trzeba się rozbierać na otwartej platformie z wieszaczkami. Co do kąpieli - jest wspaniała, dno rzeki aż parzy !!! Prawie jak w garnku... To wysoce sejsmiczny rejon.
A to cel naszej wędrówki następnego dnia. Brennisteinsalda - Siarkowa Fala.
Góra ma niesamowite kolory, wśród nich można dojrzeć nawet róż.
W rejonie Brennisteinsaldy ziemia jest gorąca i para wychodzi spod ziemi dosłownie wszędzie.
Pod samym szczytem znajduje się ta formacja skalna, którą zgodnie nazwaliśmy "Palec Boży".
A to widoki ze szczytu. Trudno jest opisać co czuje się w tak pięknym miejscu.

Wiktor na tle wielkej ściany. Jesteśmy tacy mali w zetknięciu z naturą.
Oto dwa piękne portrety, widzicie podobieństwo?

Po zejściu idzie się przez mokradła porośnięte trawą.

Na polu lawy spotykamy małe "Morskie Oko".
Po dwóch dniach intensywnego łażenia zdecydowaliśmy się na powrót do cywilizacji. Po drodze widzieliśmy królową islandzkich wulkanów - Heklę. Jest to najbardziej aktywny wulkan na wyspie. Ostatnio wybuchła w lutym 2000 roku.
Hjálparfoss, piękny wodospad przy drodze. Kilka osób się tam kąpało, my jakoś nie mieliśmy ochoty, brrrrr.....
Landmannalaugar to jedno z najbardziej znanych miejsc Islandii. Jest jedyne w swoim rodzaju. Jest to obszar w południowym rejonie interioru Islandii i można się tam wybrać tylko od czerwca do września, przez resztę roku drogi są zamknięte. W tym rejonie można podziwiać niespotykanie kolorowe góry z wulkanicznego ryolitu. Jest tam także słynna gorąca rzeka, w której można się kąpać.
Droga do Landmannalugar wiedzie przez pustynię. Piasek islandzki jest czarny, mamy tu tylko kilka plaż z białym piaskiem. Plaża miejsca w Reykjaviku jest z importowanego białego piasku.


Po przyjeździe do miejsca gdzie znajduje się kemping wita nas następujący widok.

Trudno nie wyruszyć od razu aby odkryć resztę tutejszych cudów natury. Naszym pierwszym celem był widoczny na zdjęciu Bláhnúkur, czyli Niebieski Szczyt.
Oto nasz skromny obóz. Niestety ciężko było rozdmuchać grilla przy ciągłej mżawce.
Na szczęście mamy na to sposób: pompka do materaca jest świetną dmuchawą.
Po całym dniu spędzonym na powietrzu nie trzeba było zapraszać Wiktora na kolację.
Po kolacji udaliśmy się na rozgrzewającą kąpiel w rzece. Jest fajnie, ale nie dla nieśmiałych - nie ma szatni, trzeba się rozbierać na otwartej platformie z wieszaczkami. Co do kąpieli - jest wspaniała, dno rzeki aż parzy !!! Prawie jak w garnku... To wysoce sejsmiczny rejon.
A to cel naszej wędrówki następnego dnia. Brennisteinsalda - Siarkowa Fala.
Góra ma niesamowite kolory, wśród nich można dojrzeć nawet róż.
W rejonie Brennisteinsaldy ziemia jest gorąca i para wychodzi spod ziemi dosłownie wszędzie.
Pod samym szczytem znajduje się ta formacja skalna, którą zgodnie nazwaliśmy "Palec Boży".
A to widoki ze szczytu. Trudno jest opisać co czuje się w tak pięknym miejscu.
Wiktor na tle wielkej ściany. Jesteśmy tacy mali w zetknięciu z naturą.
Na polu lawy spotykamy małe "Morskie Oko".
Po dwóch dniach intensywnego łażenia zdecydowaliśmy się na powrót do cywilizacji. Po drodze widzieliśmy królową islandzkich wulkanów - Heklę. Jest to najbardziej aktywny wulkan na wyspie. Ostatnio wybuchła w lutym 2000 roku.
Hjálparfoss, piękny wodospad przy drodze. Kilka osób się tam kąpało, my jakoś nie mieliśmy ochoty, brrrrr.....niedziela, 4 października 2009
Weekend ze stryjkiem i stryjenką ;-)
Nasz czas w Polsce był bardzo krótki i niestety nie mieliśmy czasu na wycieczki. Udało nam się jedynie wymknąć do stolicy. Wiktor natomiast miał okazję spędzić weekend z Maćkiem, Agnieszką i Mają i zobaczyć nowe miejsca.
Zwiedzanie Jasnej Góry. Jak widać było bardzo gorąco.

Stadion GKS Bełchatów to również duża atrakcja dla naszego piłkarza.
Po intensywnym i pełnym wrażeń dniu trzeba wyrównać stan płynów.
Dziki taniec można wykonać o każdej porze dnia i w każdym miejscu.
To dopiero jest koparka!!!
Kopalnia w Bełchatowie. Cud polskiego kopalnictwa.
Nie wiem jak to się nazywa, ale podobno jest bardzo fajne.
Kolejny śmieszny pojazd do wypróbowania. Dlaczego nie robią takich dla dorosłych? Ja też bym się chętnie przejechała...

Zwiedzanie Jasnej Góry. Jak widać było bardzo gorąco.

Stadion GKS Bełchatów to również duża atrakcja dla naszego piłkarza.
Po intensywnym i pełnym wrażeń dniu trzeba wyrównać stan płynów.
Dziki taniec można wykonać o każdej porze dnia i w każdym miejscu.
To dopiero jest koparka!!!
Kopalnia w Bełchatowie. Cud polskiego kopalnictwa.
Nie wiem jak to się nazywa, ale podobno jest bardzo fajne.
Kolejny śmieszny pojazd do wypróbowania. Dlaczego nie robią takich dla dorosłych? Ja też bym się chętnie przejechała...
sobota, 3 października 2009
Galeria naszych pociech
Dzieci są wspaniałe. Ja i Paweł zawsze się śmiejemy, że są jak złote rybki - śliczne i w ciągłym ruchu. Możesz patrzeć i patrzeć, i nigdy ci się nie znudzi. Na mnie w tegoroczne wakacje czekało wiele niespodzianek. Dzieci mają to do siebie, że szybko rosną. Jestem teraz na miejscu cioć i wujków, którzy w dzieciństwie, widząc mnie po długiej przerwie mówili: "Ojej, jaka jesteś już duża!". Teraz ja jestem tą osobą patrzącą ze zdumieniem na dzieci i zastanawiającą się jak to możliwe, że tak szbko rosną. W Polsce przeżyłam więc wile momentów zachwytu i zadziwienia, a także miałam przyjemność poznać kilka "nowych nabytków";-)
J.Adzia
Oto zaskoczenie roku. Z mojej malutkiej pulchniutkiej Adziuni wyrosła chuda długonoga laska... Przez kilka dni nie mogłam własnym oczom uwierzyć!!! Na szczęście serduszko takie samo. Moja ulubiona towarzyszka gier, zabaw i wieczorów filmowych.
Adaś
Niespożyta energia połączona z nieumęczonym pragnieniem poznawania świata. Ma piękny, śpiewający głosik, zupełnie jak Róża w tym wieku. Myślę, że gdybym miała okazję, bawiłabym się z nim świetnie, to bardzo fajny chłopczyk.
Marysia
Przepiękny łobuziak! Szczebiocze jak kanarek, podskakuje jak piłeczka. Silny charakterek, jak przystało na doskonałe połączenie swoich rodziców.
Wiktorius
No cóż, co mogę powiedzieć o moim synu... Tęskni do Polski, ale dobrze, że wróciliśmy, bo zapomniałabym jak wygląda!!! Obecnie jest na etapie robienia głupich min do zdjęć i grania w piłkę 100 razy dziennie.
Helcia
Dla Helenki były to najlepsze wakacje od kilku lat. Niesamowite jak szybko się zaaklimatyzowała w Kroczewie. Ona po prostu pamięta i wie o wiele więcej niż ją podejrzewamy.
Maciucha
Maciek do dzieci już się nie zalicza, ale ja nadal dobrze pamiętam jak opowiadałam mu bajki na dobranoc. Najbardziej podoba mi się, że dba o swoją siostrę i mamę, jest dobrym kierowcą i umie pleść chałki.
Różuś
Najbardziej w Róży lubię jej poczucie humoru, no i oczywiście talent artystyczny. Podziwiam za oddanie swojemu bratu i rodzicom. Miło patrzeć jak poważnie podchodzi do swoich obowiązków. Niestety nie do pobicia w Scrabble.
Maja Doktor DoLittle
Maja uwielbia zwierzęta, a one lubią ją. Czasem spokojna i grzeczna, czasem wodzirej dzikich zabaw. Najważniejsze, że podobało jej się lato na naszym podwórku ;-) Aha, według Wiktora należy do fajnych dziewczyn spoza kategorii "Barbie".
Maja uwielbia zwierzęta, a one lubią ją. Czasem spokojna i grzeczna, czasem wodzirej dzikich zabaw. Najważniejsze, że podobało jej się lato na naszym podwórku ;-) Aha, według Wiktora należy do fajnych dziewczyn spoza kategorii "Barbie".
J.AdziaOto zaskoczenie roku. Z mojej malutkiej pulchniutkiej Adziuni wyrosła chuda długonoga laska... Przez kilka dni nie mogłam własnym oczom uwierzyć!!! Na szczęście serduszko takie samo. Moja ulubiona towarzyszka gier, zabaw i wieczorów filmowych.
AdaśNiespożyta energia połączona z nieumęczonym pragnieniem poznawania świata. Ma piękny, śpiewający głosik, zupełnie jak Róża w tym wieku. Myślę, że gdybym miała okazję, bawiłabym się z nim świetnie, to bardzo fajny chłopczyk.
Przepiękny łobuziak! Szczebiocze jak kanarek, podskakuje jak piłeczka. Silny charakterek, jak przystało na doskonałe połączenie swoich rodziców.
No cóż, co mogę powiedzieć o moim synu... Tęskni do Polski, ale dobrze, że wróciliśmy, bo zapomniałabym jak wygląda!!! Obecnie jest na etapie robienia głupich min do zdjęć i grania w piłkę 100 razy dziennie.
HelciaDla Helenki były to najlepsze wakacje od kilku lat. Niesamowite jak szybko się zaaklimatyzowała w Kroczewie. Ona po prostu pamięta i wie o wiele więcej niż ją podejrzewamy.
MaciuchaMaciek do dzieci już się nie zalicza, ale ja nadal dobrze pamiętam jak opowiadałam mu bajki na dobranoc. Najbardziej podoba mi się, że dba o swoją siostrę i mamę, jest dobrym kierowcą i umie pleść chałki.
Najbardziej w Róży lubię jej poczucie humoru, no i oczywiście talent artystyczny. Podziwiam za oddanie swojemu bratu i rodzicom. Miło patrzeć jak poważnie podchodzi do swoich obowiązków. Niestety nie do pobicia w Scrabble.
Labels:
Helenka,
Polska,
przyjaciele,
rodzina,
Wiktor,
wspomnienia
Subskrybuj:
Posty (Atom)