Wiktor zaopatrzył się w nowroczne gadżety...
U Mamis, jak to zwykle bywa, czekało dużo jedzenia i miłe towarzystwo.
Było raczej spokojnie, bez szaleństw, rozmowy, muzyka.
To nasze pożegnalne zdjęcie w starym roku. Od lewej: Dominique, Valerie, Mamis, ja , Pape.
Po powrocie do domu ubrałam Helenkę i wyszliśmy przed dom podziwiać fajerwerki. Reykjavik słynie na cały świat z hucznych obchodów Nowego Roku, bo dzięki ukształtowaniu terenu miasto gwarantuje niesamowity spektakl, nie ważne gdzie się jest. Poniżej Wiktor podziwia fajerwerki na naszej ulicy.
Przez godzinę ok 23.30 do 00.30 wszędzie słychać eksplozje fajerwerków, które po prostu zamieniają się w jeden wielki huk.
A około północy w mieście robi się jasno jak za dnia.
My też mieliśmy kilka fajerwerków, trzeba przecież przyłączyć się do wspólnego świętowania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz