środa, 16 lipca 2008

Superwycieczka cz.1

Od niedawna Helenka chodzi do domu zastępczego Álfaland, będzie tam spędzać kilka dni w miesiącu, co pozwoli nam odpocząć, a jej daje okazję poznania nowych dzieci. W tym tygodniu Hela poszła tam pierwszy raz i została na 2 dni. My, korzystając z okazji czmychnęliśmy na południe wyspy, na wycieczkę, którą planowaliśmy od dawna.

Wyjechaliśmy po południu, a wieczorem dotarliśmy do Kross, farmy na której mieszka nasza koleżanka. Tam spędziliśmy noc. Dawno już nie byłam w tak odizolowanym od świata miejscu. O tym miejscu zdecydowanie można powiedzieć "tam, gdzie wrony zawracają". Od głównej trasy jedzie się tam przez pola 20 minut, dojeżdża się do farmy i tam kończy się droga. Dookoła tylko łąki, konie i krowy. Aby dotrzeć do oceanu trzeba by iść około 3 km przez łąki i piachy. Jest stamtąd piękny widok na Vestmanneyjar - najbardziej znane i malownicze wyspy Islandii.

Kościół i farma w Kross.
Przestrzeń, dużo przestrzeni...
Konie pasące się w cieniu wulkanu - w tle Vesmanneyjar.Rano opuściliśmy farmę i udaliśmy się wzdłuż wybrzeża na wschód.

Seljalandsfoss. Wodospad, pod którym można przejść.

Paweł i Wiktor na ścieżce pod wodospadem.
Widok zza wodospadu.



A to zdjęcie zrobił mi mój kochany syn.

Farma w cieniu lodowca Eyjafjallajökull. A to inna farma w cieniu wielkiej góry.

Wodospad Skogafoss, jeden z najbardziej znanych tutejszych wodospadów. Według islandzkiej legendy, Þrasi Þórólfsson, pierwszy osadnik , ukrył skarb w jaskini za wodospadem. Pewien pasterz odnalazł go, ale nie zdołał go wydobyć. Wodospad ma szerokość 20 m, a jego wysokość to 60 m. Jest przepiękny.

Skansen w Skogar. Całkiem spora kość.
Stare islandzkie domy.

Brak komentarzy: