Stosownie do okazji, imreza rozpoczęła się toastem.
wtorek, 30 czerwca 2009
Jak impreza to impreza....
Czasem człowiek potrzebuje się po prostu zabawić, czyż nie? W naszym przypadku trudno jest zorganizować imprezę, nawet wyrwać się z domu i gdzieś pójść. Dlatego gdy przytrafia się taaaaaaka okazja, trzeba ją wykorzystać. Mówię oczywiście o naszej już tu wspomnianej 10 rocznicy ślubu. Zupełnie spontanicznie i bez większych przygotowań udało nam się skrzyknąć przyjaciół na grilla, który przerodził się w szaloną imprezę, wszyscy tańczyli, bawili się i śpiewali. Goście naznosili trunków, ja zrobiłam stos szaszłyków i nadziewanej papryki plus dwa serniki, mniam!!! Było fajnie. Wspaniałe zdjęcia poniżej zrobił Tomek, dobry kolega i świetny fotograf.
Stosownie do okazji, imreza rozpoczęła się toastem.


Kiedyś byliśmy piękni i młodzi. Teraz jesteśmy tylko piękni.
Niektórzy otwierali paprykę bardzo ostrożnie. Pewnie dlatego, że gdy pytali co jest w środku srebrnych zawiniątek, powiedziałam "niespodzianka".
Pawełek dostał nieoczekiwany prezent od swojej latorośli - kolczyki.
Paweł i Iza szaleli na parkiecie.
Nawet Suzie od razu ruszyła do tańca, a uwierzcie mi, że zazwyczaj potrzeba jej dużo czasu na rozgrzewkę.
Wiktor uświetnił wieczór swoim występem.




Stosownie do okazji, imreza rozpoczęła się toastem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz