piątek, 25 grudnia 2009

Wigilia


Rok temu spędziliśmy wigilię sami i tego roku mieliśmy nadzieję, że to się nie powtórzy. Nie dlatego, że byliśmy nieszczęśliwi, ale zawsze spędzaliśmy wigilę w większym gronie rodziny lub przyjaciół. Boże Narodzenie to nie jest czas na samotność ani ciszę, dla mnie to zawsze był czas wspólnych przygotowań, gotowania, pieczenia, objadania się przysmakami, wspólnego relaksu po długim roku. Dlatego ucieszył nas fakt, że Tomek i Iza chcieli spędzić z nami tegoroczny wieczór wigilijny. To były ich pierwsze święta poza domem, a my chcieliśmy kogoś zaprosić, więc bardzo dobrze się złożyło.

Ja i Iza smażymy rybę i podgrzewamy przysmaki. Iza i Tomek przynieśli rybę po grecku, pierogi z grzybami, groch z kapustą oraz szwecki glock - coś w rodzaju korzennego wina które pije się na gorąco. Ja zrobiłam kapustę z fasolą, pstrąga z migdałami, barszcz i ciasta.
Nasz stół.
Obawialiśmy się, że nie będzie wystarczająco duże potraw, a okazało się, że było ig grubo ponad 12 i naprawdę duże zostało, bo ile można jeść...

Helenka jak widać była w świetnym nastroju.

Bardzo podobała jej się światłowodowa lampka, jeden z prezentów gwiazdkowych.

Wiktor też nie omieszkał wypróbować technik Helenki ;-)

Wieczór upłynął nam na spokojnych rozmowach w miłej atmosferze.


Wiktor dostał od naszych gości w prezencie szachy i Tomek zagrał z nim kilka partyjek. Od wigilii gramy w szachy codziennie. W Islandii to bardzo popularna gra.

Brak komentarzy: