niedziela, 28 marca 2010

Wycieczka do wulkanu



Wczoraj pojechaliśmy odwiedzić znajomych, którzy mieszkają w Fljótshlíð. Z okna ich łazienki erupcję widać cały czas. Ich dom położony jest na wzgórzu i roztacza się z niego wspaniały widok. Po stronie wschodniej widzimy Eyjafjallajökull - lodowiec, pod którym znajduje się wulkan. Chmurka dymu po lewej stronie zdjęcia to właśnie erupcja, która ma miejsce od ponad tygodnia.

Od strony południowej mają widok na ocean i wyspy Vestmannaeyjar.

Spędziliśmy całe popłudnie dyskutując na temat drogi, którą powinniśmy jechać i omawiając plany wypadu.
Wiktor spędził popłudnie na zaprzyjaźnianiu się ze stróżem domu, owczarkiem islandzkim o pięknym imieniu Snorri.

Ja i Paweł wybraliśmy się również na mały spacerek po okolicy i odkryliśmy starą elektrownię wodną przy pięknym małym wodospadzie.



Podczas spaceru towarzyszył nam pies. Sam za nami poszedł i nie opuszczał nas na krok. Kiedy usiedliśmy sobie przy wodospadzie, wylegiwał się na słońcu.


Kiedy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi, wyruszyliśmy na naszą wyprawę. Było strasznie zimno, aż -10 stopni mrozu, odczuwalna temperatura wynosiła niestety około -20 z powodu silnego wiatru. Do obejrzenia erupcji było tylu chętnych, że na kamienistej drodze pomiędzy brodami dwóch odnóg rzeki zrobił się długi korek. Tego wieczoru było tam około 5000 osób.

Po przejechaniu marznącej rzeki i niezłych wertepów pojawił się przed nami cel naszej wyprawy: przełęcz Fimmvörðuháls i ziejący ogniem wulkan.

Mimo znacznej odległości wrażenie było wyjątkowe i niezapomniane.

Ogień wystrzelał podobno nawet do 100 metrów w górę.

Im ciemniej się robiło, tym piękniejszy spektakl oferowała nam dzika natura Islandii.

W zupełnej ciemności wulkan wygląda najbardziej imponująco i wiele osób było przygotowanych na spędzenie tam większości nocy.

My jednak zawróciliśmy w kierunku Reykjaviku, chcąc uniknąć problemów z wyjazdem z tłumu samochodowego. Wulkan oglądaliśmy jeszcze przystając po drodze kilkukrotnie. Księżyc oświetlał nam drogę do domu.

Brak komentarzy: