poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Jesteśmy Polakami

Ci którzy mnie dobrze znają, wiedzą, że zawsze chciałam podróżować. Od najmłodszych lat marzyłam o zobaczeniu dalekich krajów, poznaniu ludzi mówiących innymi językami. Pamiętam, że kiedy w wieku 14 lat dostałam od taty nowy atlas, pierwszy ze zdjęciami satelitarnymi, pomyślałam, że kiedyś będę gdzieś daleko od domu, gdzieś na tej pięknej niebieskiej kuli ziemskiej. I tak się stało.

Patrząc z perspektywy ostatnich kilku lat, mogłabym śmiało powiedzieć, że oprócz moich najbliższych, z Polską łączy mnie niewiele. Mówię w kilku językach tak samo jak po Polsku, mieszkam od kilku lat w tym pięknym kraju, który też kocham. W ten tragiczny weekend przekonałam się jednak, że pewnych rzeczy nie da się zapomnieć, serca i pamięci nie da się oszukać.

Kiedy mama zadzwoniła w sobotę rano i powiedziała nam tragiczne wieści, złamał się mój upór i żal do Polski jaki miałam głównie ze względu na Helenkę, bo przecież mój kraj nie jest łatwym miejscem do życia, kiedy ma się niepełnosprawne dziecko. Od lat spotykam emigrantów w wielu miejscach i wiem, że w większości przypadków to ciężkie warunki życia zmuszają Polaków do wyjechania z ojczyzny. Tak też było w naszym przypadku. Kiedy po raz pierwszy od kilku lat byliśmy skłonni do pozostania w Polsce, sytuacja zmusiła nas do wyjazdu.

Teraz jednak wiem, że mimo tego, że jestem daleko, ojczyzna we mnie tkwi jak kolec. Nie wiem w jaki sposób ocenia się patriotyzm. Nie wiem, co trzeba zrobić aby być dobrym obywatelem swojego państwa jeżeli jest się na obczyźnie. Ale jeżeli pamięć wystarczy, to mam wiele wspomnień i staram się je przekazać Wiktorowi. To jedyne, co mogę zrobić. Pamiętam przede wszystkom o moim dziadku Adamie, bo przecież oddał życie za ojczyznę, był dla mnie zawsze bohaterem i jestem z niego dumna. Pamiętam też opowieści wojenne cioci Jadwigi, jak cudem uniknęła śmierci w obozie. Całe moje licealne czasy to lekcja patriotyzmu - bo liceum Henryka Sienkiewicza w Płońsku to bardzo porządna szkoła, która bardzo czciła swojego patrona i wszystko, co narodowe.

Tak więc dochodzę do wniosku, że nie ważne jak długo nas nie ma w kraju, jakim mówimy językiem, i jak bardzo oddaliliśmy się od swoich korzeni. W momencie tragedii narodowej odkrywam, że nasz kraj, pomimo swojej ciężkiej historii, ciągłych problemów społeczno-politycznych i dziwnej czasem mentalności jego mieszkańców, jest mimo wszystko pięknym krajem, pod względem gograficznym, historycznym i kulturowym.

Mimo, że trudno jest zrozumieć śmierć tylu ludzi, trudno jest patrzeć na płaczący kraj, na skraju naszej świadomości pojawia się najpierw mała myśl, która rośnie i zamienia się w silny wewnętrzny głos: mimo wszystko jesteśmy Polakami.

Brak komentarzy: