Zacznę od tutejszego smakołyku, absloutnie najlepszej moim zdaniem potrawy islandzkiej - lambalæri.
Lambalæri to pieczony udziec barani. Obsypuje się go ziołami, przyprawia solą i pieprzem, można nafaszerować pokrojonymi ząbkami czosnku. Można go piec w piekarniku, lub też starą islandzką metodą, w dziurze w ziemi. Wykopuje się dół w ziemi, uprzednio wykrajając murawę, tak, aby można było potem nią przykryć mięso. Do dołu wkłada się węgle, podpala się je, potem kładzie się udziec (zawinięty w folię aluminiową lub w naczyniu glinianym) obsypuje się go węglami, potem przykrywa murawą zostawiając mały otwór dla dymu i do dmuchania. Wygląda to tak:

A tak wygląda po upieczeniu:
Do tego podaje się sos własny (na bazie sosu z upieczonego mięsa), ziemniaczki w białym sosie, czerwoną kapustę marynowaną, oraz groszek zielony i kukurydzę. Pycha!
Inny specjał to szynka barania hangikjöt. Kupuje się uwędzoną, gotuje się ją w domu, potem można jeść na gorąco lub na zimno.
W dawnych czasach, kiedy transport morski i lotniczy jeszcze nie był rozwinięty, Islandczycy zdani byli tylko na siebie. Byli więc bardzo oszczędni w jedzeniu, to znaczy nic się nie mogło zmarnować, zjadali owcę w całości. Do dziś je się pewne części owcy głównie dla podtrzymania tradycji, nie ze względu na walory smakowe (przynajmniej taką mam nadzieję!).Svíð. Głowa barania. Sposób przygotowania: świeżo odciętą głowę solimy, potem przechowujemy w temperaturze pokojowej przez tydzień. Potem opalamy silnym płomieniem, np na gazie, żeby cała sierść się spaliła, a skóra była prawie czarna. Potem przekrajamy głowę na pół, czyścimy wnętrze usuwając mózg i inne interesujące organy, poczym wrzucamy do osolonej wody i gotujemy przez godzinę. Podajemy z ziemniaczkami i puree z rzepy. Przepis mam od znajomych, jeszcze nie wypróbowałam, może kiedyś...

Hrútspungar. Baranie jądra marynowane ( głowę kiedyś próbowałam, ale tego na pewno nie zjem, Paweł próbował niedawno!)
Salceson z głowy baraniej - svíðasulta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz