Lodowiec w całej okazałości.
Wiktor trzyma w ręku 1000-letni kawałek lodu.
Takim pojazdem można przepłynąć przez lagunę pomiędzy górami lodowymi.

Niebieski lód.
Jökulsárlón była ostatnim przystankiem na naszej wycieczce. Do domu jechaliśmy kilka godzin i choć zmęczenie nam doskwierało, było warto. Po powrocie do domu padliśmy w 5 minut. Mam nadzieję, że powrócimy na lodowce jeszcze tego lata, a w przyszłym roku na pewno zorganizujemy jakiś dłuższy wypad.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz